Kurier Ostrowski

Logo Kuriera OstrowskiegoNikt nie jest prorokiem we własnym kraju. Ale w końcu stało się. I lokalna prasa zauważyła serwis o Małym Księciu i moją kolekcję. 7 kwietnia 2004 roku w "Kurierze Ostrowskim" ukazał się artykuł pod tytułem "Prywatny świat >>Małego Księcia<<". Artykuł zajmujący całą stronę gazety prezentuje kolekcję książek oraz historię jej powstania. 

13 października 2004 roku "Kurier" po raz drugi napisał kilka słów. Tym razem artykuł "Spotkanie z Małym Księciem" był opisem mojego spotkania z uczniami gimnazjum w Korytach. 

 

 

Kurier OSTROWSKI - Środa 7 kwietnia 2004 - WEJRZENIA

Prywatny świat "Małego Księcia"

Ostrowianin właścicielem największej w Polsce kolekcji!

112 wydań "Małego Księcia" w 55 językach - tyle liczy kolekcja Krzysztofa Maciejewskiego, który ostrowianom znany jest przede wszystkim jako komendant Szczepu Drużyn ZHP "Nieprzemakalni". To z pewnością największa taka kolekcja w Ostrowie, a najprawdopodobniej także w Polsce.

skan artykułuKrzysztof Maciejewski po raz pierwszy po "Małego Księcia" Antoine de Saint-Exupery'ego sięgnął wiele lat temu. Podobne spotkanie z tą książką miał prawie każdy człowiek w Polsce, bo jest to lektura obowiązkowa. Okazuje się jednak, że może to działać na niekorzyść "Małego Księcia".

- Ta książka postrzegana jest błędnie przez wielu ludzi, czasami nawet przez polonistów, jako książka dla dzieci - mówi Krzysztof Maciejewski, który o "Małym Księciu" wie prawie wszystko. - Znalazła się ona w kanonie lektur szkoły podstawowej, a teraz gimnazjum, a według mnie powinna znaleźć się dopiero w klasie maturalnej. Przeczytana przez 12-letniego człowieka będzie książką przygodową, bajką o Małym Księciu, natomiast ta sama książka przeczytana przez dorosłego człowieka, pokaże jej ważniejszą warstwę. Jest to niewątpliwie książka o przyjaźni, o najważniejszych wartościach, których małe dzieci nie są w stanie dostrzec i skazane są na - nie zawsze trafną - interpretację polonisty. Na to, jak się odbiera tę książkę, z pewnością ma wpływ to, ile człowiek ma lat i co się dzieje w jego życiu.

Choć rzeczywiście jest to książka wyjątkowa, dla wielu osób, zwłaszcza uczniów, książka, która jest lekturą, staje się przekleństwem. Na szczęście dzieło Antoine de Saint-Exupery'ego ma w sobie coś, co sprawia, że wiele osób po latach sięga po nie ponownie i odkrywa na nowo.

Polska, francuska, angielska...

Krzysztof Maciejewski również nie dostrzegł wszystkiego przy pierwszym spotkaniu z Małym Księciem. Stało się to dopiero po latach.

- Trafiłem w swoim życiu na młodego człowieka - Agnieszkę Janowską, której wiedza na temat tej książki zaskoczyła i zdziwiła mnie samego - mówi kolekcjoner. - W tamtym czasie miałem jedno polskie wydanie" Małego Księcia" i nasze rozmowy spowodowały, że po kilku latach przerwy sięgnąłem po tę książkę po raz drugi. Dopiero wtedy znalazłem w niej to "cos". Wtedy też zauważyłem, że w polskich księgarniach można znaleźć różne wydania tłumaczone przez różnych ludzi.

Kolekcja zaczęła się od polskich książek. Tak udało mu się zgromadzić dziewięć różnych tłumaczeń na język polski. Podczas wizyty w Poznaniu trafił przypadkowo na francuskojęzyczne wydanie "Małego Księcia", później w Warszawie na wydanie angielskie i hiszpańskie. Tak zapoczątkowana została kolekcja, która dzisiaj liczy 112 książek w 55 językach z najodleglejszych nawet zakątków świata.

"Mały Książę" po kaszubsku?

W kolekcji Krzysztofa znajduje się wiele książek, które budzą ciekawość, zwłaszcza egzotycznym krojem liter. W kolekcji obok wydania arabskiego czy chińskiego jest jednak prawdziwa perełka.

- Najciekawszym okazem w mojej kolekcji jest tłumaczenie "Małego Księcia" na język saami inari - mówi Krzysztof Maciejewski. - Jest to dialekt lapoński, którego jako języka codziennego używa na całym świecie zaledwie 1 600 osób. Mimo to ci ludzie przetłumaczyli tę książkę na swój język i wydali, a szczęśliwym trafem znalazła się ona w mojej kolekcji.

W języku polskim "Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery'ego ukazał się tylko przetłumaczony na czystą polszczyznę. Prawdopodobnie nie ma jego wydań gwarowych, chociaż...

- Mam kontakt z warszawskim studentem pochodzącym z Kaszub. Tłumaczy on sobie "Małego Księcia" na język kaszubski. Może doczekamy się kiedyś jego wydania - mówi z nadzieją w głosie właściciel kolekcji.

Paczka z Korei

Zdobycie tak pokaźnej kolekcji nie jest proste. W księgarniach językowych można co prawda nabyć wydania obcojęzyczne książki, ale są to tłumaczenia na najpopularniejsze w Polsce języki obce: niemiecki, angielski czy francuski. Nieoznacza to jednak, że inne są nie do zdobycia, ale trzeba się czasem nieźle napracować, żeby wejść w ich posiadanie.

- Ludzi zafascynowanych Małym Księciem jest na świecie więcej, niż by się zdawało - mówi Krzysztof Maciejewski. - Do kontaktów z nimi wykorzystuję internet. Znajduję kolekcjonera gdzieś na świecie, wysyłam mu e-maila z pytaniem, czy ma już polskie wydanie. Jeśli ma, to proponuję mu inne - jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że mamy siedemnaście różnych wydań przetłumaczonych przez dziewięciu różnych tłumaczy. Wymiana odbywa się najczęściej na zasadzie: jedna książka za jedną książkę. Zdarzyło się jednak, że nie udało mi się znaleźć kolekcjonera w Korei, więc wziąłem pierwszy losowo wybrany adres Koreańczyka i napisałem do niego, czy u nich w kraju została przetłumaczona i wydana książka "Mały Książę". Dostałem od niego tę książkę, a w zamian on chciał ode mnie krajoznawczą książkę o Polsce w języku angielskim. Tak rośnie moja kolekcja.

Choć niewykluczone, że ostrowska kolekcja jest jedną z największych, jeśli nie największą w Polsce, jej właściciel mówi, że wcale nie jest wyjątkowa na świecie. Ma on bowiem kontakt z holenderskim kolekcjonerem, który ma tych książek już ponad 300. Mistrz wśród kolekcjonerów "Małego Księcia" na świecie ma blisko 600 jego wydań i z jego wiedzy wynika, że brakuje mu tylko dwóch tłumaczeń ze wszystkich, które zostały wydane na świecie.

"Potrzebuję rozprawkę..."

Krzysztof Maciejewski nie nawiązał kontaktu z podobnymi kolekcjonerami z Polski, co może oznaczać, że nie ma ich wcale. Za pośrednictwem swojej strony internetowej, którą do niedawna można było znaleźć w sieci, ostrowski kolekcjoner odbiera jednak wiele zabawnych e-maili.

- Najczęściej dostaję wiadomości od uczniów, zwykle o treści:" Matko Boska, na jutro potrzebuję rozprawkę na temat: Dlaczego Mały Książę (...) Czy mógłbyś mi podesłać?" - opowiada z rozbawieniem ostrowski miłośnik "Małego Księcia". - Dostaję też dosyć sympatyczne informacje od uczniów. Na mojej stronie napisałem krótki test ze znajomości Małego Księcia złożony z piętnastu pytań ? i często uczniowie piszą, że nauczyciele w kraju ściągają ten test i dają go jako sprawdzian z lektury. Dzieciaki przysyłają mi podziękowania, bo wcześniej byli na stronie, widzieli test i później dokładnie taki sam rozwiązywali w szkole. Dostaję także inne maile. Dzięki stronie w internecie wiem praktycznie o wszystkich pracach magisterskich pisanych na temat książki, ponieważ studenci myśląc, że jestem ekspertem, zwracają się do mnie z wieloma pytaniami.

Znikające www

Do niedawna w internecie dostępna była strona Krzysztofa Maciejewskiego, gdzie można było znaleźć wiele ciekawostek i informacji o "Małym Księciu" oraz kolekcji ostrowianina. Strona zaistniała na tyle mocno, że prezentowana była w wielu polskich miesięcznikach i to nie tylko komputerowych. Popularność strony zaskoczyła jej autora.

- Nawet nagroda przyznana przez serwer Republiki w postaci powiększonego miejsca była dla mnie zaskoczeniem - mówi. - Serwer ten jest jednak serwerem darmowym i to wiąże się z pewnymi konsekwencjami. Strona" Małego Księcia" zniknęła na kilka dni z sieci, ponieważ przez swoją popularność generowała zbyt duży ruch i firma obsługująca strony postanowiła ją odciąć. Na darmowych stronach są limity transferów, a u mnie został on przekroczony.

Po krótkiej wymianie maili strona została przywrócona z obietnicą, że jako strona wyróżniona będzie traktowana ulgowo. Problem jednak co jakiś czas powraca. Dziś również strony "Małego Księcia" nie ma w sieci, choć wszyscy, którzy tam zaglądali, mają nadzieję, że wkrótce ponownie powróci. Może jakiś komercyjny serwis internetowy...

Wymarzony rękopis

Właściciel kolekcji nie potrafi wskazać tej najbardziej upragnionej książki, bo patrząc na inne kolekcje zauważa, że wciąż jeszcze przed nim jest wiele do zdobycia. Po chwili zamyślenia z błyskiem w oku mówi o tej najbardziej upragnionej.

- Najchętniej oczywiście zdobyłbym rękopis książki.

Era Myszki Miki

Choć w Polsce "Mały Książę" ma wielu miłośników, niewidoczny jest u nas szał związany z tą postacią. Jednak na świecie, podobnie jak Kaczora Donalda czy Myszkę Miki, wykorzystuje się również Małego Księcia. Jego wizerunki pojawiają się wszędzie, gdzie to możliwe.

- Koncentruję się na książkach, bo nie sposób w czasach komercji mieć wszystko - mówi Krzysztof. - Udało mi się zdobyć ołówki, kartki pocztowe, pióra Parkera i długopisy. Na zachód od Berlina w księgarniach i sklepach można zobaczyć specjalne działy poświęcone Małemu Księciu. Można kupić tam spodnie, walizki, czapki, plakaty, itd. Nie sposób tego wszystkiego mieć. Gadżety, które trafiły do mnie dzięki znajomym, którzy z podróży przywożą mi prezenty, traktuję jak uzupełnienie i miłe pamiątki.

 

 

Kurier OSTROWSKI - Środa 13 października 2004 - INFORMACJE

Spotkanie z Małym Księciem

Konferencja prasowa z ekspertem od "Małego Księcia"

Na określenie "ekspert od Małego Księcia" reaguje uśmiechem. Z drugiej strony, trudno byłoby znaleźć w okolicy drugą osobę, która tak, jak Krzysztof Maciejewski, zgromadziła ponad 120 wydań "Małego Księcia" z najróżniejszych stron świata. Treść tej niepozornych rozmiarów książeczki zna niemal na pamięć, a przy każdej kolejnej lekturze potrafi odnaleźć w niej coś nowego, cennego, mądrego. Nic dziwnego, że ostrowianina zaczęto zapraszać do szkół, aby swoim przykładem przekonywał młodzież, że nawet w lekturze można się zakochać.

skan artykułuNa pomysł zorganizowania nietypowej lekcji języka polskiego wpadła niedawno jedna z polonistek z Gimnazjum w Korytach (gmina Raszków). - Jakiś czas temu w "Kurierze Ostrowskim" przeczytałam artykuł, w którym opisano nietypową pasję Krzysztofa Maciejewskiego i wtedy pomyślałam, że doskonałym zwieńczeniem cyklu lekcji poświęconych omówieniu "Małego Księcia" byłoby spotkanie z jego tak wyjątkowym miłośnikiem - tłumaczy polonistka. Pytanie tylko, czy zgodziłby się przyjechać i opowiedzieć o swej fascynacji. Krzysztof Maciejewski nie ukrywał zdziwienia propozycją, jednak na spotkanie z młodzieżą zgodził się bez chwili wahania. Jak sam przyznał, po tym, jak w gazecie ukazał się artykuł traktujący o jego hobby, nagle zainteresowanie tym, czym się zajmuje od około siedmiu lat zdecydowanie wzrosło. Kolekcją "Małego Księcia" zainteresowała się telewizja, która nagrała na ten temat reportaż, stronę internetową utworzoną przez Krzysztofa Maciejewskiego, w całości poświęconą Małemu Księciu, zaczęło odwiedzać więcej internautów niż wcześniej, posypały się propozycje spotkań, a nawet zorganizowania wystawy kolekcji.

Krzysztof Maciejewski sam przyznaje, że jest zaskoczony rozmiarami zainteresowania jego pasją. - Ja właściwie nic szczególnego nie robię, tylko zbieram książki - mówi skromnie podczas spotkania z gimnazjalistami w Korytach. Nietypowa lekcja języka poIskiego z ostrowskim kolekcjonerem w roli głównej odbyła się w piątek, 8 października. Spotkanie miało formę konferencji prasowej. Młodzież najpierw wysłuchała informacji dotyczących nietypowego hobby, potem już sama miała okazję dopytać o szczegóły. Jak się okazało, Krzysztof Maciejewski zafascynował się książką Antoine de Saint-Exuperego około siedem lat temu. - To wbrew pozorom książka nie tylko dla dzieci, lecz przede wszystkim dla dorosłych, ponieważ zawiera mnóstwo uniwersalnych treści, jest naszpikowana sentencjami, które mogą stanowić doskonałą wskazówkę w życiu, niezależnie od tego, ile ma się lat - mówił podczas konferencji główny bohater.

Dlaczego zaczął gromadzić kolejne wydania "Małego Księcia" i to niektóre w bardzo oryginalnych językach? - Kolekcja rozpoczęła się od kilku polskich wydań w przekładach różnych tłumaczy. Zdziwiło mnie, że w niektórych miejscach są duże różnice w przekładzie. Chciałem sprawdzić, jak to wygląda w innych językach - najpierw tych, które znałem, potem przyszedł czas na zupełnie dziwne, nietypowe wydania - mówił pasjonat. Dziś w ciągle powiększającej się kolekcji Krzysztofa Maciejewskiego są m.in. wydania w tłumaczeniu koreańskim, łacińskim, japońskim, rosyjskim, arabskim, a nawet... dialekcie lapońskim. Książek najczęściej poszukuje przez internet, czasami pisze do całkiem przypadkowych osób, które następnie przysyłają mu wydanie "Małego Księcia" w swoim ojczystym języku.

Młodzież bardzo interesowało, na ile właściciel wyceniłby swoją kolekcję. - Ma ona dla mnie wartość typowo sentymentalną, nie potrafiłbym jej wycenić, a tym bardziej sprzedać. Jeśli natomiast miałbym obliczyć, ile pieniędzy wydałem na wszystkie książki, które są w moim posiadaniu, myślę, że byłoby to kilka tysięcy złotych. - tłumaczył. W czasie konferencji gość specjalny, jak i pozostali uczestnicy, mieli okazję posłuchania nowych rozdziałów ."Małego Księcia", napisanych przez młodzież w ramach ogłoszonego wcześniej na lekcjach języka polskiego konkursu. Kolekcjoner nie ukrywał, że nowe rozdziały autorstwa Katarzyny SaburyPatrycji Skorzybót oraz Agnieszki Słomianej wywarły na nim spore wrażenie. Sam zaproponował zamieszczenie ich na specjalnej stronie internetowej poświęconej "Małemu Księciu". (ula)